menuksięga gościMój profilmój avatararchiwumlinkiulubieniopowiadania-yaoi.blog4u.pluru-the-gazette.blog4u.pl . . imaginary-yaoi.blog4u.pl Licznik odwiedzinZajrzało tutaj już 12293 osóbPowered by blog 4u |
YAOI LOVE3.BITCH PLEASEPoczuł dotyk czyjejś delikatnej dłoni, która gładziła jego czoło. Nie chciał otwierać oczu, bo bał się, że sen zniknie. W końcu było mu tak dobrze… Zamruczał uśmiechając się lekko, a po krótkiej chwili poczuł ciepłe usta łączące się z jego wargami w czułym pocałunku. Coś było jednak nie tak. Uniósł powieki i jedyne, co poczuł, to czyjeś włosy w swoich zaspanych oczach. Odsunął od siebie kudłatego osobnika z przerażeniem stwierdzając, że to Ruki! - Co ty tutaj robisz?! – zawołał i gwałtownie usiadł na łóżku, odsuwając się jak najdalej od tego zboczeńca. - Drzwi były otwarte, tak poza tym, to miałeś mały wypadek przy pracy – Ruki parsknął śmiechem wskazując na białą plamę widniejącą na czarnych spodniach Byou, w miejscu rozporka. Blondyn zrobił się czerwony jak piwonia i zakrył ręką plamę. Jakim cudem? Zadawał sobie pytanie i Ruki jakby czytając mu w myślach odparł rozbawiony. - Kochałeś się ze mną we śnie. W ekstazie krzyczałeś moje imię. Od samego słuchania tego się podnieciłem – zachichotał i rozsiadł się wygodniej naprzeciw załamanego Byou, który ponownie poczuł się jak ofiara pedofila. - Nie powiedziałeś mi, co tu robisz? – ponowił pytanie patrząc wyzywająco na Ruki’ego, którego biała koszula była seksownie rozpięta pod szyją ukazując, jasne, gładkie ciało. Byou oderwał wzrok od tego wodzącego na pokuszenie widoku i przełknął głośno ślinę. - Wpadłem w odwiedziny – usta Ruki’ego rozciągnęły się w szerokim uśmiechu. - A skąd wiedziałeś gdzie mieszkam? – Byou zadał kolejne pytanie, a Ruki jednym zwinnym ruchem przeczołgał się po łóżku i pochylając się nad blondynem, który z wrażenia padł na plecy mruknął wprost do jego ucha. - Ma się swoje sposoby na zdobywanie informacji – uśmiechnął się drapieżnie i gorącym językiem przejechał po szyi Byou, z ust, którego wydobył się tylko cichy jęk. - Gdybyś był taką chodzącą perwą jaką ja jestem, to może i bym cię zgwałcił. Uległość mnie nie kręci – Ruki uniósł się i spojrzał w szare, zamglone oczy Byou. Na jego ustach zagościł paskudny, wredny uśmiech. - Mówiłem ci już, że jesteś beznadziejny? – udał, że szuka czegoś w pamięci i po chwili dodał. - A tak. Mówiłem - wstał z łóżka i poprawiając koszulę ruszył do okna. Byou jeszcze trochę zamroczony bliskością Takanori’ego podniósł się i burknął. - Skoro jestem beznadziejny, to, co tu jeszcze robisz? – przygładził roztrzepane włosy i wlepił ponury wzrok w obraz nad łóżkiem. Kątem oka widział, ze Ruki nie rusza się z miejsca, tylko przygląda mu się z zaciekawieniem. - Odnoszę wrażenie, że masz na mnie niemałą ochotę – mrukną tym swoim niskim głosem, a Byou poczuł jak na jego ciele pojawia się gęsia skórka. Może i Ruki miał rację? - Chcesz żebym był dziś twój? – i znowu ten parszywiec to robił. Drwił sobie z niego. ‘Zabije cię padalcu!’. Wrzeszczał Byou w głowie starając się nie zwracać uwagi na tego zboczeńca. Jednak niecierpliwe dłonie Ruki’ego, który nawet nie wiadomo, kiedy znalazł się bardzo blisko Byou błądziły po płaskim brzuchu blondyna. - Możesz mi powiedzieć, o co chodzi z tym twoim kumplem z zespołu? – Byou drgnął. Skąd on wiedział o Kazuki’m? - Co? - Widziałem jak się dziś zasmucił, kiedy mnie pocałowałeś… Sypiacie ze sobą? – spytał zadziornie wiedząc, że Byou się zarumieni. - Nie sypiamy ze sobą! Co ci przyszło do tej durnej pały? – oburzył się próbując ukryć zakłopotanie. - Ale bardzo byś chciał, prawda? – zamruczał uśmiechając się, kiedy poczuł jak serce Byou przyspiesza. - Idź się leczyć psycholu – zajęczał blondyn starając się odepchnąć natarczywego Ruki’ego, który wtulił się w jego plecy i teraz właśnie pieścił jego klatkę piersiową. Ruki miał bardzo drobne dłonie, do tego były delikatne i gładkie. Dlatego też ich dotyk sprawiał Byou ogromną przyjemność. Nie mógł się jednak do tego przyznać. - Zależy ci na nim? – spytał Ruki i przygryzł delikatną skórę szyi Byou, który z wrażenia odgiął bardziej głowę, aby usta wokalisty The Gazette miały lepszy dostęp. - Nie twoja sprawa – warknął czując jak palce bruneta wsuwają się pod jego spodnie. Takie małe mendy powinni zamykać, aby nie demoralizowały porządnych obywateli. Pomyślał i pozwolił, aby rączki tego dużego dzieciaka wsunęły się jeszcze dalej i zaczęły pieścić jego męskość. - Zależy ci… Tylko nie wiesz czy on coś czuje, tak? – Byou miał dosyć. - Tak… Do jasnej cholery – wyrwało mu się przeciągle i Ruki przez chwilę się zastanawiał, czy to odnosi się do zadanego pytania czy do tego, że właśnie ścisnął mocniej członka Byou. - Powinieneś już iść… - dodał i odsunął się od Ruki’ego. - Ale ty nie chcesz żebym szedł. Jest ci przecież dobrze? – szepnął i mocnym ruchem pchnął Byou na plecy, który nie miał siły i chyba nie chciał protestować. Ruki natomiast już doskonale wiedział, co dalej robić. Posyłając blondynowi podniecone, gorące spojrzenie rozpiął rozporek jego spodni i powoli zsunął je razem z bielizną. Zarumieniona twarz Byou niesamowicie go podniecała i musiał przyznać, że nigdy wcześniej nikomu się to nie udało w takim stopniu. Z łobuzerskim uśmiechem nachylił się i po chwili męskość blondyna otoczyły pełne, wilgotne wargi Ruki’ego. Kiedy brunet rytmicznie poruszał głową w górę i w dół, jego wyraz twarzy był tak niewinny, że to aż kłóciło się z tym, co właśnie robił. Byou patrzył na niego, gwałtownie łapiąc oddech, gdy ten przygryzł lekko czubek rozpalonego członka wokalisty Screw. - Jesteś smakowity, ale na mnie już czas – Ruki uśmiechnął się szatańsko i zostawił Byou z kosmicznym niedosytem. Blondyn przeklinał w duchu tego paskudę i błagał w myślach, aby cholera wróciła i dokończyła swoje dzieło. Kiedy usłyszał trzaśnięcie drzwi wejściowych opadł na poduszki oddychając ciężko. Już sam nie wiedział czy to, co robi jest dobre czy złe. Miał ochotę na Ruki’ego, ale co z Kazuki’m? |