Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział 1

menu

  1. Strona Główna
  2. Dodaj do Ulubionych

księga gości

  1. Ksiega Gości
  2. Dodaj do Księgi

Mój profil

mój avatar

archiwum

    2010
    Maj
    Kwiecień
    Marzec
    Luty
    Styczeń
    2009
    Grudzień

linki

ulubieni

opowiadania-yaoi.blog4u.pl
uru-the-gazette.blog4u.pl
.
.
imaginary-yaoi.blog4u.pl

Licznik odwiedzin

Zajrzało tutaj już 12293 osób

Powered by blog 4u

YAOI LOVE



Rozdział 1


Przedstawiam Wam nowe opowiadanie. Bohaterami są: Ruki, Meev i Uruha. Nie wiem jak to się dalej potoczy, ale mam nadzieję, że się potoczy^^.


Był spokojny, dość ciepły wieczór. Bezchmurne niebo ukazywało miliardy gwiazd i pełnię księżyca, która zachwycała swoim zimnym blaskiem. Przypomniały mu się teraz wszystkie filmy o wilkołakach, jakie kiedykolwiek oglądał i przez jego plecy przeszedł okropny dreszcz. Od zawsze bał się wilkołaków, ale oglądanie filmów o nich było silniejsze od niego. Lubił się bać, choć właściwie, kiedy był z NIM, wiedział, że nie musi.
Mijał trzeci rok, od kiedy był sam. Swoje smutki topił w pracy, która była naprawdę zbawiennym zajęciem, gdy chciało się od czegoś odwrócić myśli. Nie miał, co prawda oporów by przystać na przerwanie tego związku, ale czasami nachodziły go wątpliwości czy aby na pewno dobrze postąpił? Zadawał sobie często pytanie, co by było gdyby postanowił zawalczyć o to uczucie? Czy siedziałby teraz z butelką Johnny’ego Walkera, sam na balkonie? Czy może wtulony w niego napawałby się jego bliskością i szeptał do ucha dwa proste słowa, które kiedyś uważał za takie puste i nic nieznaczące?
Siedział na bujanym fotelu, a obok niego stał mały stolik, na którym znajdowały się tylko niezbędne mu do życia rzeczy. Paczka papierosów, z której już sporo tego wieczoru ubyło, srebrna zapalniczka, którą dostał od Kai’a na urodziny, popielniczka i pies, który ułożony wygodnie pomiędzy tymi przedmiotami smacznie spał.
Jego życie biegło do przodu tym samym niezmiennym rytmem od trzech lat. Nie narzekał jednak, że mu to przeszkadza.
Nie lubił zmian, choć doskonale wiedział, że czasami są nieuniknione.

Posiedział jeszcze chwilę dopalając papierosa do końca i gasząc peta w czarnej popielniczce wstał, by po chwili wejść z powrotem do mieszkania. W tym samym czasie rozległ się dzwonek do drzwi i Ruki niechętnie ruszył do przedpokoju, aby sprawdzić, kogo to niesie o tak późnej godzinie?
Spojrzawszy przez judasza zdziwił się widząc Miyavi’ego, który trzymał w ramionach papierową torbę, z której wystawały piwa.
Bez entuzjazmu otworzył, ale nie od razu wpuścił czarnowłosego do mieszkania.
- Cześć Taka-chan – uśmiech na twarzy Miyavi’ego był niepewny. Widząc niezbyt przychylnie nastawioną minę Ruki’ego stracił tę pewność siebie, z którą tutaj jechał.
- Co tu robisz? – burknął blondyn nie ruszając się z miejsca.
- Tak przyszedłem, napić się piwa… Pogadać - odparł niepewnie gotowy w każdej chwili odwrócić się i uciec.
- A dlaczego akurat do mnie? - spytał patrząc na czarnowłosego mężczyznę z zaciętością.
- Bo wszyscy inni byli zajęci - Ruki milczał przez moment aż w końcu odsunął się i wpuścił gościa do środka. Nie czekając na niego wrócił do salonu, włączył playstation i z miną dziecka pochłoniętego czymś szalenie ciekawym zaczął grać.
Miyavi przystanął w przejściu i spojrzał na drobnego chłopaka siedzącego na kanapie przed telewizorem z podkurczonymi nogami, ściskającego w małych dłoniach joystick. Powróciły wspomnienia sprzed trzech lat, kiedy mógł dotykać tego drobnego ciałka, całować je i pieścić.
- O czym chciałeś pogadać? – spytał Ruki nie odrywając wzroku od telewizora.
- Obojętnie… Chciałem się oderwać od pewnych spraw - odparł i postawił papierową torbę na stoliku do kawy następnie siadając obok Ruki’ego, który zawzięcie próbował zabić jakiegoś wyjątkowo paskudnego potwora.
Miyavi zerknął na profil blondyna i poczuł jak jego serce napełnia się przyjemnym ciepłem. Tak się działo za każdym razem, gdy na niego patrzył.
- Nic się tutaj nie zmieniło – zauważył rozglądając się dookoła.
- Nie miałem czasu na pierdoły – odpowiedział spokojnie i wcisnął palce mocniej w przyciski na joysticku klnąc przy tym soczyście, bowiem potwór, którego tak bardzo chciał pokonać, odgryzł jego bohaterowi rękę. Takamasa uśmiechnął się pod nosem i w ostatniej chwili powstrzymał przed dotknięciem ramienia blondyna.
- Tak, wszyscy nie mogli wyjść z podziwu jak to największy leń na świecie wziął się do roboty. Kai to myślałem, że pęknie z dumy, kiedy mi się zwierzał – parskną śmiechem na wspomnienie perkusisty podnieconego nagłą zmianą nastawienia wokalisty do ciężkiej pracy.
- Kai ci się zwierza? – spytał Ruki z ironicznym uśmiechem zerkając na wygodnie rozpartego na kanapie Miyavi’ego.
- Ano zwierza się… Mówił mi, że ostatnio podsłuchał jak Saga rżną kogoś w studiu Alice Nine – Ruki parsknął śmiechem.
- Wszyscy wiedzą, że Saga trudni się w dziwkarstwie, ale żeby Kai podsłuchiwał? A niby taki porządniś z niego – pokręcił głową na samą myśl o liderze The Gazette czającym się pod drzwiami i podsłuchującym.
- Jak widać jednak ideały nie istnieją – rzekł Miyavi w zamyśleniu wyjmując z torby dwie puszki z piwem, z czego jedną rzucił Ruki’emu na kolana, a drugą otworzył i upił solidny łyk.
- Ale co najlepsze, kilka dni temu przyszedł narąbany i zaczął mi biadolić, że jest strasznie nieszczęśliwy, bo Saga go nie zauważa.
- A co na to Mariko? Nie przeszkadza jej, że prowadzisz poradnie psychologiczną dla sfrustrowanych jrockowców? – spytał Ruki, bo nagle zainteresował się jak tam ma się kobieta, która rozbiła ich związek.
- Już nie jesteśmy razem – rzucił krótko odwracając wzrok od blondyna, który powrócił po chwili do kontynuacji gry.
- Ale właśnie od tych spraw chciałem uciec przychodząc tutaj, może zagramy razem? – spytał nagle pogodniejąc, a Ruki kiwnął głową przesuwając się kawałek, aby czarnowłosy miał lepszą widoczność.

- Ej! To niesprawiedliwe! – krzyknął Ruki z oburzeniem, kiedy Miyavi bezczelnie wyprzedził go swoim czarnym sportowym samochodem.
- Jak to nie?! Jestem lepszy! – zawołał radośnie i dodał gazu. Dookoła nich walało się pełno puszek po piwie, a w ich głowach wojował wyjątkowo żywotny twist.
- Nie… Ja nie gram z tobą… Oszukujesz – burknął Ruki rzucając bezceremonialnie joystick na podłogę, po czym spróbował się podnieść, co nie bardzo mu wyszło, bo ponownie opadł na kanapę.
- To nie moja wina, że wybrałeś sobie takiego grata – rzekł Miyavi z pretensją również odkładając joystick.
Siedzieli przez chwilę w ciszy, gdy Ruki na nowo podjął próbę wstania i ruszenia do łazienki za potrzebą. Udało mu się wstać, ale gdy tylko zrobił krok do przodu nogi się pod nim ugięły i runął jak długi na podłogę. Miyavi szybko ruszył mu na pomoc i kiedy postawił go do pionu zobaczył głupkowaty uśmiech Ruki’ego i jego przymknięte oczy. Blondyn zasnął.

Miyavi zdejmował z niego koszulkę, podczas gdy Ruki stał i kiwał się sennie. Cały czas na jego ustach widniał lekki, rozmarzony uśmiech jakby śniło mu się coś naprawdę przyjemnego.
Kiedy posadził go na łóżku ten opadł na nie bezwładnie, a Miyavi rozpiął mu spodnie, aby je również zdjąć. Znów powróciły wspomnienia i naszła go ochota, aby jeszcze raz poczuć jego usta, smak jego skóry…
Powoli klęknął na łóżku i pochylił się nad śpiącym Ruki’m, którego twarz przypominała teraz kilkuletniego chłopca. Ostrożnie pogłaskał go po policzku i nachylił się, aby pocałować, zawahał się, gdy Ruki poruszył się niespokojnie. Dopiero po chwili postanowił kontynuować. Zamiast ust pocałował delikatną szyję blondyna powoli schodząc z pocałunkami coraz niżej. Ruki smakował tak samo – truskawkami -, a jego skóra nadal była gładka i przyjemna w dotyku, wciąż przez sen zaciskał dłonie w piąstki jakby miał zaraz kogoś uderzyć.
- Uruha zostaw… To moje – burknął walecznie marszcząc czoło, co wywołało rozbawienie na twarzy Takamasy.
- Uruha noo… Zimno mi – jęknął próbując się czymś nakryć. Miyavi zszedł, więc z niego i ułożył go normalnie na łóżku, po czym przykrył kołdrą.
- Dobranoc moje maleństwo – szepnął z czułością i odgarnął kosmyk blond włosów z oka Ruki’ego. Sam posprzątał trochę i wyłożył się wygodnie na kanapie.

***Freya666***

brak www
data: 6/04/2010 11:20:56
fhk142.internetdsl.tpnet.pl
IP: 83.13.192.142
AAAAA !! To było wspaniałe xD Czekam na cz. 2 XD